Sztuka na wyciągnięcie ręki

Monitor Artystyczny
Arbeitdisziplin

13 stycznia 2012 w Galerii Miejskiej „Arsenał” odbył się wernisaż dwóch wystaw. Podczas wernisażu, nie udalo mi się bliżej obejżeć wystawy o sztuce Poznania od lat 80., której kuratorem byl Wojciech Makowiecki. Wernisaz nie sprzyja skupieniu się na filmach i słuchaniu „gadających głów”.
Druga wystawa dotyczyła współczesnych artystów Poznania. Zmylił mnie tytuł i trochę nie mogłam dojść dlaczego został użyty. Po pierwsze skojażył mi się bezpośrednio z pracą, która kilka lat temu zawirowała poznańskim życiem artystycznym i nie została dopuszczona do wystawienia jej w Galerii Miejskiej. Tak nazywała się praca Rafała Jakubowicza (za jego zgoda tytł został użyty), której na tej wystawie nie było. Długo byłoby rozpisywać się o całym wydarzeniu sprzed lat, po krótce tylko wspomnę, że dotyczyła ona instalacji na której zaprezentowany został tabloid z logo firmy Volkswagen za drutem kolczastym, pod nim umieszczony został napis „Arbeitdisziplin”. Zdjęcie zrobione zostało w Antoninku, gdzie miści sie fabryka firmy, do tego nakrecony został film, prezentujący ochroniarza firmy. Przedstawiciele firmy wywarli wpływ na władze miasta, które bezpośrednio zakazały dyrektorowi wystawiać pracę. Rozpętała się burza medialna, były liczne głosy o cenzurze i wpływaniu władz korporacji na sztukę, media. Mam wrażenia, że wczoraj nikt o tym nie wspominał, prace nie odnosiły sie do zagadnienia cenzury, wpływach korporacji na sztuke, czy o jakimkolwiek sprzeciwie. Jeynym sprzeciwem była grupa The Krasnals, którzy przechadzali się z transparentami i z kagancami na twarzach.
Drugi aspekt wart poruszenia i zauważenia podczas wczorejszej wystawy, to odnośniki do Josefa Beuysa. Był widoczny podwójnie. W pracy Maxa Skorwidera, gdzie składają kwiaty przed jego tablicą upamiętniającą, że Beuys studiował w Poznaniu oraz druga praca Galerii Pies, przesyłka do Arsenału. Trochę zastanawiające jak współcześnie poznańscy artyści chętnie przyznają się do znanego i sławnego artysty. Z trudem czytam kontekst i czytelność prac, może są to jedyne odnośniki do twórczości lat 80., chociaż przesyłka Beuysa była do Łodzi, więc moze to zwykły wygłup nie mający nic wielkiego do powiedzenia. Nie wiem muszę sie nad tym zastanowić.
Zdjęcia artystów poznańskich, oczywiście z dosyć oklepanym pomysłem z innymi twarzami, po co dać się fotografować, jeżeli nie ujawnia się twarzy. Trudno, to mnie akurat najmniej frapuje, natomast zastanawia mnie, czy na prawdę tak mało jest artystów, którzy związani są z tym miastem. Chyba są to bardziej atryści zawiązani z klubem Kisielice, albo znajomi kuratorów, ale w końcu to po prostu oni odpowiedzieli na apel.
Jedyna ciekawa praca wartą zobaczenia zaprezentował Tomek Mróz. Troche wulgarny, trochę perwrsyjny, ale przez to zabawny i ciekawy. Kawał dobrej pożądnej roboty, nie naciąganej i nie kopiowanej od nikogo. Stworzył swój własny świat, do którego zaprasza nas, ale jednocześnie pozwala nam tylko na niego popatrzeć. Pozwolił wejść do jednego pomieszczenia, natomiast do drugiego zrobił natyle małe wejście, że można było tylko podglądać przez malutkie drzwiczki.
Założeniem kuratora wystawy Stach Szabłowksiego była chęc ukazania ducha poznańskiej sztuki. Nie jestem przekonana, czy własnie wybrani Artysci prawdziwue reprezentuja ducha poznańskiego i czy nie sa to jedynie przechwałki i zachwyt nad niedawno opublikowanym rankingiem najbardziej wpływowych artystów. Generalnie dominowała grupa Penerstwo oraz znajomi działający w podobnym niewybrednym stylu. Wystawa warta zobaczenia i wyronienia sobie zdania na temat ducha poznańskiej sztuki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

aktualności
Najnowsze komentarze