Sztuka na wyciągnięcie ręki

Monitor Artystyczny
The Persian Blanket – Tim Chappell

Wojna i powikłane przez nią losy ludzkie często są inspiracją różnych opowieści, filmów czy działań artystycznych. Posiadają one liczne walory, m.in. edukacyjny, historyczny oraz upamiętniający losy poszkodowanych osób przez zawieruchy wojenne. Książka „The Persian blanket. The life of Janina Milek” opowiada historię tułaczki podczas wojny oraz powojenne życie Janiny Milek. Urodzona w 1921 r. do wybuchu wojny mieszkała wraz z rodziną przy wschodniej granicy Polski, skąd w 1940 roku zostali wywiezieni na Syberię. Mimo nieludzkiego traktowania, zwierzęcych warunków transportu, licznych upokorzeń oraz pozbawienia godności ludzkiej, po przybyciu na miejsce zsyłki wspomina piękno otaczającej ją przyrody. Nie wypowiada się z nienawiścią o Rosjanach, nie narzeka na trudne warunki, rzetelnie i w miarę obiektywnie opisuje ciężką pracę. Jest młoda i pracowita, odkłada pieniądze i opiekuje się swoimi najbliższymi. Porozumienie polityczne zawarte między Stalinem a Rządem Polskim uwolniło tysiące osób przymusowo wywiezionych na Syberię do obozów pracy. Jednak dla nich nie był to wcale okres oczekiwanej szczęśliwości. Zostało im pewnego dnia powiedziane – jesteście wolni, możecie robić co chcecie. Dla wielu nie było łatwo podjąć decyzję o wyjeździe, bo gdzie mieli wyjechać.  W Europie trwała wojna, Polska była okupowana, wiedzieli o organizowanej armii polskiej, gdzie żołnierze mogli zabrać ze sobą rodziny. Wielu ruszyło do Uzbekistan, bo tam mieli czekać na dalsze wytyczne. Losy rzucają Polaków dalej do Libanu, a następnie wyruszają do Afryki. Czasami wolność jest większym cierpieniem i wyzwaniem niż niewola. Janina Milek ostatnią swoją podróż zmierza do Australii, gdzie pojawiają się pierwsze narzekania, brak rodziny, choroby i samotność. Wolność zaczyna jej doskwierać, jakby wcale nie była potrzebna. Smutek i przygnębienie pojawiają się w miejscu, które byłoby wymarzone dla wielu innych.

W zaprezentowanej książce zwraca uwagę skomplikowanie natury ludzkiej, jak indywidualne jest poczucie szczęścia, nie dla każdego znaczy ono to samo. Czasami czujemy się bardziej obcy i zagubieni w pozornym dobrobycie, niż w nędzy i ucisku. Dla wielu osób wolność i konieczność radzenia sobie samemu jest największym wyzwaniem. Trudno odnaleźć jest się wielu osobom w świecie, w którym jest ogromna konkurencja, trzeba się reklamować, zachwalać, oszukiwać, nie wystarczy zwyczajnie pójść do pracy i jak najsumienniej wykonać swoje zadanie. Mamy oczekiwania, które sami sobie wymyślamy, czasami są one nie możliwe do realizacji. Dlatego zapewne pokolenie naszych rodziców wydawało się szczęśliwsze będąc w naszym wieku. Miało łatwiej określone cele, sprecyzowane założenia, jawnie określonego wroga (jakim zazwyczaj był system), mieli poczucie, że mają o co walczyć. Pokolenie prawie czterdziestolatków nieznacznie się zagubiło, rozmyło się, mamy powbijane w głowy górnolotne ideały, które nie zawsze zdają egzamin w realnej rzeczywistości. Wolność, która dla wielu była upragnionym celem, sama w sobie nie wypełni wszystkich potrzeb. Ponowne potwierdzenie znanej prawdy, że czasami lepiej jest dążyć do celu, niż go osiągnąć. Chyba wówczas należy znaleźć nowy cel – tylko żeby nie zgubić w tym wszystkim siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

aktualności
Najnowsze komentarze