Sztuka na wyciągnięcie ręki

Monitor Artystyczny
Kronos

Gombrowicz w „Ferdydurke” umieścił przysłowiowe zdanie „Słowacki wielkim poetą był”. Czy tak samo można powiedzieć o nim? Zapewne sam o sobie tak myślał. Zapisywanie prostych, codziennych czynności kogoś innego niż genialnego twórcy byłoby interesujące? Zapewne nie,  lecz czy może to być interesujące w przypadku doskonałego twórcy – trudno jednoznacznie ocenić. Wydawca klasyfikował jako ciekawe dla czytelnika, skoro opublikował. Zaś odbiorca, może mieć mieszane odczucia. Nie można zatopić się w lekturę – bo czy można z pasją czytać bezokolicznikowe zapiski, brzmiące jak równania matematyczne, gdzie przy prawie każdym wyrazie widnieje przypis. Płynność lektury jest niemożliwa, nie ma subtelności, niuansów, wyrafinowana. Zaprezentowane są proste zapiski, obskubane i oberżnięte z literackości. Interesujący jest jedynie proces Gombrowicza zmagania się z życiem. Zagadnienia związane z pracą w Argentynie, doniesienia o kolejnych tłumaczeniach, adaptacjach scenicznych, kłótniach, niewypłacalnościach i chorobach. Codzienność, która uzmysławia, że nie ma recepty na szczęście, nic nie daje nam gwarancji dozgonnego zadowolenia. Im większy sukces literacki i finansowy osiągał autor Kronosa, można wręcz stwierdzić, że z tym większą zmagał się depresją.  Codzienne zmartwienia i choroby dopadały go, niekiedy dominowały i pozbawiły subtelności. Nie tam poczucia humoru, żartu, większej refleksji, jest natomiast przytłoczenie i przygwożdżenie do trywialności egzystencji. Jednak przez swoją surowość skłania do zastanowienia, z jednej strony nad przeciętnością każdego życia, z drugiej nad jego przemijalnością i swoistą trywialnością. Warto czasami zatrzymać się i pomyśleć o innych, że jesteśmy tacy do siebie podobni, wszystkich nas dotyka codzienność, a tylko od nas samych zależy czy pozwolimy jej się zdominować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

aktualności
Najnowsze komentarze