Sztuka na wyciągnięcie ręki

Monitor Artystyczny
Afganistan

Zagadnienia związane z Afganistanem można poruszać zawsze w wieloraki sposób. Na wystawie zaprezentowanej w PIX.house spotykamy się ze spojrzeniem na ten kraj oczami dwojga fotografów – Witolda Krassowskiego i Maksymiliana Rigamontiego.  Fotografie Krassowskiego to zapoznanie widza z Afgańczykami, próba przybliżenia nam ich świata, zwyczajów oraz ich samych. Podczas spotkania z autorami padło pytanie: „w jaki sposób udało mu się zbliżyć do miejscowych ludzi”. Odebrał je jako swoisty komplement, gdyż jaka jest możliwość zbliżenia się do człowieka w obcym kraju podczas trzytygodniowego pobytu.  Oczywiści żadna albo bardzo mała. To swoista magia fotografii pozwala wysnuć wrażenie bliskości, poznania, a może nawet zaprzyjaźnienia się. Witold Krassowski zaprezentował wyniki swoich dwóch wypraw jakie miały miejsca w latach 1991 i w 2003. Pierwszy wyjazd wiązał się z rządowym programem wymiany kulturalnej (sam autor skomentował to jako absurdalny pomysł) – nawet nie pamiętał jakie prace prezentował podczas tej prezentacji. Był to dla fotografa doskonały czas na swobodne przemieszczanie się po Kabulu i tworzenie dzieł, które przybliżyły nam życie codzienne Afgańczyków. Następny wyjazd powiązany był z kręceniem filmu dokumentalnego przez Telewizję Polską o Afganistanie, był członkiem ekipy telewizyjnej odpowiedzialny za fotosy. W swoich fotografiach ukazał codzienne ulice miasta, ich rozrywki (niezwykle popularne w całej Azji latawce), place zabaw, handlarzy na ulicach. Przybliża nam rzeczywistość, w której ozdobą (kwietnikami) stają łuski po pociskach, umierający mężczyzna na ulicach czy też dramat dzieci z oderwanymi kończynami po wejściu na minę. Porusza zagadnienia związane z codziennością, przeżywaniem radości, ale przede wszystkim z trudnościami życia ludzi w kraju, w którym nieustannie toczy się wojna, oni zaś starają się znaleźć odrobinę normalności w nienormalności.

Prace Maksymiliana Rigamontiego trudno nazwać relacją z Afganistanu, lecz jest to opowieść o polskich żołnierzach stacjonujących w Afganistanie. Podczas swoich pięciu wyjazdów przebywał w polskiej bazie wojskowej. Nie snuje opowieści o obcym państwie i jego mieszkańcach, gdyż nie nie miał możliwości wyjścia poza teren bazy bez eskorty. Znajdował się pod kontrolą i jego prace nie opisują miejscowego kolorytu, lecz życie żołnierzy wychodzących na patrole i ich codzienność w bazie. W każdym miejscu sytuacja żołnierzy jest raczej podobna, w tym wypadku jest to Afganistan, również dobrze może to być Irak, Czad czy inne państwo. We mnie budzi refleksje i zastanowienie, czy na pewno powinni tam być i czy wykonują  jakąś misję? Jeżeli rozminowują kraj, pomagają miejscowym, budują drogi to widzę sens ich pobytu – ze zdjęć tego się niestety nie dowiedziałam. Słusznie stwierdził Krassowski, że zbyt wiele dzieje się rzeczy „ponad głowami Afgańczyków” – taki też nadał tytuł swojej części ekspozycji „Ponad naszymi głowami”. Wystawa Rigamontiego nosi tytuł „Afganistan jest w nas” – coś jest złowieszczego dla mnie w tym tytule. Na zdjęciach nie widać przecież życia codziennego, nie widać mieszkańców (jedyny Afgańczyk to leżący mężczyzna na ziemi – aresztowany bądź zabity – niestety nie ma opisu zdjęcia, więc widz musi snuć samodzielnie interpretacje). Afganistan został głęboko ukryty, tylko pytanie przez kogo i czy sami Afgańczycy chcą, żeby był pokazywany przez stacjonujących w nim żołnierzy obcego kraju?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

aktualności
Najnowsze komentarze